wtorek, 16 sierpnia 2016

Tajski epizod z dreszczykiem - Marek Lenarcik

" - Bangkok to cały świat w pigułce. Kina, teatry, galerie... bogata oferta rozrywkowo - kulturalna...
- ... no tak, ale to samo masz przecież w Nowym Jorku, Londynie czy nawet w Warszawie.
- No tak, a więc musi być coś jeszcze. Coś, czego nie da się ująć w słowa. To trochę jak z kobietą. Cały świat uważa ją za przeciętną, a dla ciebie jest wyjątkowa. Ma w sobie to coś, czego nie potrafisz nazwać, ale nie możesz bez tego żyć.
- Ja nazywam to zapachem. Tym egzotycznym zapachem chaosu i Orientu. Zapachem, który wygnał mnie stąd trzy lata temu i przywlókł z powrotem. Połączeniem Wschodu i Zachodu, nowoczesności i tradycji.
- Może Bangkok po prostu ma duszę?".


piątek, 29 lipca 2016

Całuski z Ustki

Dzwoni telefon. Odbieram.
- Cześć. Jedziesz z nami nad morze?
- Gdzie? - pytam od niechcenia.
- Kołobrzeg albo Ustka, może Darłowo. W sumie D. jest w Ustce.
- Można jechać. Kiedy?
- Jutro. Załatw sobie urlop.
Odkładam słuchawkę. Idę do szefa.
- Szefie, od jutra bym urlop chciała.
- Dobrze - odpowiada.
- Dziękuję!
Szybkie pakowanie i wyjazd. Padło ostatecznie na Ustkę i była to bardzo dobra decyzja. W sumie byli tam już jedni znajomi, dojechaliśmy my, a za nami kolejni znajomi i tak zrobiła nas się spora grupa, a żeby było jeszcze zabawniej, sam mój szef stwierdził, że też jedzie nad morze... do Ustki! 


środa, 13 lipca 2016

Pielgrzymka do Częstochowy - u bram

Każdy trud, każda kropla krwi, każda łza na pielgrzymce uroniona znika, kiedy docierasz do celu, kiedy widzisz Jasną Górę, wchodzisz alejami, witają cię tłumy, bo tak wygląda wejście do sanktuarium - idą tłumy i tłumy te tłumy witają...

poniedziałek, 4 lipca 2016

Niemożliwe nie istnieje - historia Zuzi

Kiedy dowiadujesz się, że jesteś w upragnionej ciąży, kiedy wiesz, że zostaniesz w końcu mamą czy tatą, nie wyobrażasz sobie większego szczęścia i czekasz na tę jedną jedyną chwilę, by małą istotkę ze swojej krwi, kości, miłości w ramionach trzymać... Niestety jednak czasami to szczęście znika, światełko gaśnie, ale walczymy dalej, bo Promyczek, o którym piszę, podjął największą i najważniejszą walkę i będzie walczył, a my z nim, tylko do tej walki potrzeba wojska, potrzeba mieczy. Pomożecie?



Cała historia Zuzi opisana jest na jej stronie na Facebooku.

Jeśli chcielibyście pomóc Zuzi, możecie to zrobić np. przekazując darowiznę:
FUNDACJA DZIECIOM „ZDĄŻYĆ Z POMOCĄ”
ul. Łomiańska 5, 01-685 Warszawa 
Bank BPH SA 15 1060 0076 0000 3310 0018 2615
Z dopiskiem: 29374 WOJDZIAK ZUZANNA – darowizna na pomoc
i ochronę zdrowia
Dla wpłat zagranicznych: 
Bank BPH SA - PL 15 1060 0076 0000 3310 0018 2615
Kod SWIFT (BIC): BPHKPLPK
w tytule wpłaty : 29374 WOJDZIAK ZUZANNA – darowizna na pomoc



wtorek, 21 czerwca 2016

Hiszpania - Benidorm

Benidorm był na mojej liście marzeń za sprawą serialu komediowego o takim właśnie tytule. Ów serial oglądałam w hotelu podczas delegacji w Anglii. Wydał mi się zabawny i po powrocie obejrzałam wszystkie sezony i stwierdziłam, że jeśli kiedykolwiek będzie mi dane stanąć na hiszpańskiej ziemi, to koniecznie muszę zobaczyć miasto, w którym rozgrywała się akcja tego serialu. 
Marzenia się spełniają!


środa, 1 czerwca 2016

Kopenhaga

Lubię podróżować. Widzieć świat, obyczaje, tradycje. Lubię zwiedzać, poznawać i patrzeć na inne otoczenie. Lubię zbierać smaki, zapachy, wspomnienia. Zawsze chciałam coś odkrywać. Może za dużo Indiany Jonesa? Chciałam swoje życie tak pokierować i ukierunkować zawodowo, aby praca dawała mi podróżnicze możliwości. Służbowe wyjazdy mają to do siebie, że nie tylko "zachowam grosze w kieszeni", ale także poznam te miejsca i ludzi, których jako turysta nie dane by mi było. Ciemna strona służbowych podróży? Krótko, często tylko "restauracyjne" i "hotelowo".

Magnes z Kopenhagi

poniedziałek, 16 maja 2016

Hiszpania - Alicante - perła Costa Blanca

Alicante przywitało nas wieczorem ciepłym powiewem wiatru. Wysiadamy z samolotu linii Ryanair. Ogromne lotnisko. Kierujemy się według znaków na drugie piętro, skąd ma nas zabrać autobus linii C6 do centrum. Stukot kółek walizki, rozglądamy się, ściskamy w garści odliczone pieniądze na bilet i... jest, niebieski autobusik, który zawozi nas do miasta, za którego klimatem, urokiem tak bardzo teraz tęsknię.